Race for the Galaxy
»
Forums »
Reviews
Polish review: Race for the Galaxy
Race for the GalaxyWyścig po Najlepszą KartęRFTG miało u mnie dobry start, jeszcze zanim dostałem do rąk pudełko. Bardzo lubię tematykę s-f, z wielką nadzieją czekam na grę karcianą, która poruszy mnie do głębi, oceny dawane tej grze od początku były wysokie (nawet bardzo), a komentarze pozytywne. Jednocześnie obraz ideału przesłaniała podejrzanie wysoka cena, sporo osób zawiedzionych i ściągnięta instrukcja, wyjaśniająca z mozołem sto milionów ikonek występujących w grze.
Pudełko jest za duże. Nie jest wielkie (27 x 19 cm), ale równie dobrze pomieściłoby wszystkie elementy przy rozmiarze o 1/3 mniejszym. Cóż, wtedy jednak nie rzucałoby się tak w oczy na sklepowej półce...
Kiedy już wydasz tę stówę na grę, rozszarpiesz folię i dorwiesz się do środka, słowa zachwytu raczej nie padną. Talia ponad 120 kart, ściągi z pomocami dla każdego z 4 graczy, garść żetoników i instrukcja. "Wow factor" przy tym pudełku nie występuje.
Przyznać jednak trzeba, że wszystko wykonane jest starannie. Pudełko wytrzymałe i z miłą fakturą, żetony małe, acz grube, karty pomocy solidne, instrukcja na ładnym papierze. Zwieńczenie wszystkiego, czyli same karty, to grubsza tekturka z charakterystyczną siateczką. Powinny działać długo, ale jeśli ci gra miła, zaopatrz się w koszulki od razu.
RFTG to gra paradoksów. Posłuchajcie:

Zasady ogólne są doprawdy banalne i zaprawdę ciekawe. Każdy dysponuje 7 kartami faz. Na początku rundy, w tajemnicy przed wszystkimi, wybiera się jedną z nich. Następnie wszyscy razem odsłaniają wybrane karty - w tej rundzie rozgrywane będą wyłącznie wybrane fazy. Dodatkowo, [EDIT] wszyscy, którzy wskazali daną fazę swoją kartą, otrzymują miły bonus [/EDIT]. To wszystko!

Zatrzęsienie kart, a nade wszystko ikonek, odstraszy od stołu średnio jakieś 50% ludzi (co przy grze w 2 osoby nie jest mile widziane). Ci, co zostaną, z wytrzeszczonymi oczami starać się będą ogarnąć wszystko swoim wątłym rozumem. Faza za fazą, karta za kartą, ikonka za ikonką. Najwytrwalsi może nawet zaczną czerpać przyjemność z gry.

Dzięki sprytnej mechanice i wielości kart każdy może pozwolić sobie na stosowanie innej taktyki. Jeden skupi się na konsumpcji zdobywanych dóbr, inny podbijać będzie światy potęgą militarną, jeszcze inny skoncentruje się na technologiach. Nie można nie poczytać tego za plus.
Wielość możliwych dróg oznacza długowieczność gry na stołach świata.

RFTG to karcianka, z całym dobrem inwentarza. Take it or leave it. Ze swej zwierzęcej natury, każda karcianka jest losowa. Możesz mieć rewelacyjną strategię na całą grę, ale jeśli nie podejdą ci karty, możesz ugryźć się w tyłek, a i tak niewiele wskórasz.

System ikonek jest niezwykle pomocny. Jedno spojrzenie na kartę pozwala określić, co ta karta oferuje i w którym dokładnie momencie gry możemy ją użyć. Dzięki symbolom, opisy językowe ograniczono do minimum. Nie ma tu cytatów, opisów, smaczków - samo mięso.

Przedarcie się przez dżunglę ikonek bez maczety, silnego umysłu i nie małego samozaparcia graniczy z cudem. Najpierw przytłacza ilość - ikon jest morze. Kiedy już to przełkniesz, okazuje się, że ikonki mogą ze sobą współżyć. Do tej pory miałeś kółeczko z cyferką, oko z plusem, dłoń z kartą lub brązowy prostokąt. Teraz zmierz się z kółeczkiem z cyfrą dodanym do oka z plusem, z czego wynika brązowy prostokąt, dający w ostateczości dłoń z kartą!

RFTG jest grą dla 2, 3 lub 4 osób, a miłe jest to, że w dowolnej z tych konfiguracji gra się dobrze...

...owszem, bowiem FRTG to "pasjans w trybie multiplayer". Interakcja jest tu szczątkowa i sprowadza się do jednoczesnego wyboru kart z fazami lub świadomości, że przeciwnik wyłożył właśnie kartę, na którą polowałeś od 5 rund. Równie dobrze mógłbyś poprosić swojego psa, żeby wykładał karty faz, a ty w skupieniu będziesz obserwował swoje rosnące "tableau".

Grając, tworzysz dobrze naoliwiony mechanizm, który na koniec przynosi ci tyle punktów, aby zostać zwycięzcą. Dobierając odpowiednie karty, starasz się wyłożyć jak najlepsze połączenie. Trzeba przyznać, to bywa fascynujące!

Tylko co z tego, skoro czasami w te wspaniałe tryby jakoś dostał się mały kamyczek? I dobrze naoliwioną maszynę szlag trafi, gdy nie masz skąd wziąć nowych kart i co rundę musisz zagrywać Explore, żeby dobrać tę jedną, marną kartę, podczas gdy inni śmigają już w przetwarzaniu własnego ogona?

Jeśli tylko znajdziesz odpowiednich ludzi, którzy otwarci będą na nowe doznania, są w stanie skupić się na czas wyjaśnień i wytrzymać przy stole nie taki długi znów okres (rozgrywka to nie dłużej, niż godzina), wszyscy od stołu odejdziecie z przekonaniem, że właśnie miało miejsce coś bardzo fajnego i chyba chciałbym to przeżyć jeszcze raz.

"Race..." to gra o tyle brutalna, o tyle losowa i o tyle zamknięta, że gracze mający za sobą 20 partii mają dwudziestokrotną przewagę nad graczami nowymi. Znajomość kart występujących w talii jest bardzo istotna. W sumie cała faza "Explore +5" ma sens tylko wtedy, gdy wiesz, czego szukasz...

Gra bardzo związana jest z klimatem. Czuć ten kosmos, te planety, statki kosmiczne. Piękne ilustracje podkreślają charakter. Nawet kolorystyka jest jakby odpowiednio dobrana.

Tylko co to za świat? Ta otoczka to przyprawa, nie danie. Nie ma tu żadnej linii fabularnej. Żadnych znanych miejsc. Żadnych legendarnych bohaterów. Żadnych Wielkich Zdarzeń (ani Wielkich Zderzaczy). Klimat to zerżnięte z innych produkcji patenty: bezpodmiotowe Imperium, bezpłciowi Obcy, Rebelianci, o których wiadomo tylko tyle, że warto ich mieć. Klimat niby jest, tylko tak jakoś negatywnie nieuchwytny.
- Co tam masz za kartę?
- 4/2
RFTG wdarła się na listy przebojów błyskiem. Zdobyła serca mnóstwa ludzi, zgarniając wysokie, bardzo wysokie i najwyższe oceny. Wzbudziła mnóstwo dyskusji, omówień i raportów. Jest i druga strona medalu - ludzie, którym kompletnie ta karcianka nie podeszła. Niskie, bardzo niskie i najniższe oceny. Skargi na losowość, na przewagę graczy doświadczonych lub wręcz przeciwnie, rozkładanie na łopatki ekspertów przez nowicjuszy, którym "karta podeszła", na pasjansowy charakter, na dziesiątki ikon.
Trudno nie ustosunkować się do takiej gry. Moja ocena tej produkcji jest pozytywna - ale nie osiąga najwyższych not. Mam jakieś dziwne przeczucie, że - przynajmniej jeśli o mnie chodzi - ta "prawdziwa karcianka" jeszcze nie nadeszła. Jestem raczej Żydem wśród wierzących w gry karciane.
Ale najrozsądniej będzie, jeśli udasz się gdzieś i po prostu zagrasz partię, bądź dwie. RFTG jest właśnie taką grą, którą warto poczuć na własnym organiźmie - jeśli przyprawi o dreszczyk, po prostu warto kupić, jeśli o mdłości - zapomnieć.
Last edited on 2009-03-28 08:43:02 CST (Total Number of Edits: 2)